Aktualności

  • home
  • /
  • Aktualności
ilustracja

Ani „prawy”, ani „lewy” - Układ (16)

(...)Układ patrzy na koniec swojego nosa. Reszta niech spada. Dla niego najlepiej jest, żeby „żeby pozostało, jak było”.  A gdy jest zagrożony układ, uruchamia czarny PR,  niejako instynktownie. To odruch bezwarunkowy. I szybko znajdują się kabotyni obwołujący się jako, dajmy na to, niezależni dziennikarze. Walą w bęben  propagandy układu tak, jak im każą zagrać jego dygnitarze.(...)

 Rozmowa z prezesem zarządu Komitetu Rozwoju Zagłębia Grzegorzem Wacławikiem

– Często Pan rozpamiętuje tamtą sytuację? Minęło przecież blisko 15 lat…

– To prawda; upłynęło sporo czasu. Czy często wspominam? Nie, raczej nie. Może tylko przy okazjach takich, jak nasza rozmowa. Wspominam także, gdy spotykam ludzi, z którymi próbowaliśmy Park P–T wspólnie zrobić. W Będzinie to Emil Bystrowski, Radosław Baran, a w Czeladzi Marek Mrozowski. No i ich ówcześni współpracownicy. Także wspomnienia wracają, gdy na mojej drodze pojawia się ktoś z tamtego, czy następnego już pokolenia, które bezrozumnie było i jest przeciw….

– Bezrozumnie?

– A jak to inaczej nazwać? Gdy merytoryczne argumenty obala się „argumentem” siły głosów na „nie, bo nie”?!

– Ma Pan na myśli tak zwaną większość?

– Owszem. To znaczy, że zwolenników „siły”, czyli posłusznych radnych, ma się w   danej gminie więcej.  Zaś taka, jak nasza propozycja była, jak zaznaczyłem, z zewnątrz –  KRZ był i jest niezależną organizacją i nigdy nie będzie „swój” dla żadnego układu –  i naruszyć mogła lokalne interesiki. Więc na wszelki wypadek głosować trzeba zgodnie z wytycznymi jakiejś centrali czy innego partyjnego barona na „nie”. W tym wypadku przeciw rozwojowi.

– Ale, bez obrazy, na tym polega demokracja…

Kierowanie z tylnego siedzenia? Nie mówię wszakże o sytuacji pożądanej, ale o praktyce. A ściślej o tym, że gdy ktoś jest w układzie trybikiem i gorliwie odrzuca wszystko, co nie jest zgodne „z jedynie słuszną linią”. W „słusznie minionych czasach” też była, jak słyszeliśmy, demokracja, tyle że socjalistyczna. Wytyczne komitetu centralnego partii były „święte”. Niestety ta „świętość” zakorzeniła się w umysłach ówczesnych „świętoszków”. I odziedziczyły ją następne pokolenia. Szczególnie jest to widoczne na tzw. lewicy. Niestety jest to zaraźliwa przypadłość.

–  Dlaczego?

– Układ patrzy na koniec swojego nosa. Reszta niech spada. Dla niego najlepiej jest, żeby „żeby pozostało, jak było”.  A gdy jest zagrożony układ, uruchamia czarny PR,  niejako instynktownie. To odruch bezwarunkowy. I szybko znajdują się kabotyni obwołujący się jako, dajmy na to, niezależni dziennikarze. Walą w bęben  propagandy układu tak, jak im każą zagrać jego dygnitarze. Nie za darmo, rzecz jasna, układ zawsze dla propagandzistów znajdzie środki.

– Nie ma na to rady?

– Jest. Wymaga jednak wysiłku intelektualnego i wyobraźni. A te są w deficycie. Więc jak było wówczas, tak jest i współcześnie. Mówię to na podstawie blisko osiemnastoletnich doświadczeń Komitetu Rozwoju Zagłębia. I jeszcze jedno. Układ jest otwarty na przyjmowanie nowych sojuszników. Utwardzaczy struktury. Taki lokalny model okrągłostołowy: „dopuszczamy was do władzy, ale na naszych, sprawdzonych przez lata zasadach”. Wchodzicie?

–  I wchodzą?

– KRZ nigdy, ale inni chętnie. Rok 2016 w powiecie będzińskim ilustruje to znakomicie. Zwłaszcza, że ci inni, poniekąd nowi, pałają pragnieniem: Teraz k…my! Patologia, a nie demokracja drogi Panie.

Ciąg dalszy rozmowy 25 września 2018 r.