Aktualności

  • home
  • /
  • Aktualności
ilustracja

Ani „prawy”, ani „lewy” - Układ (2)

 Owszem, pojawią się elementy konkurowania, czy jakiś pozorów walki,  bo inaczej nie wypada, ale karty, jak sadzę, zostały rozdane. W myśl zawartego układu „lewy” weźmie miasto Będzin, a „prawy” powiat. Po udanych dla paktu wyborach „lewy” dobierze sobie do rządzenia kogoś od „prawego”.

Rozmowa z prezesem zarządu Komitetu Rozwoju Zagłębia, Grzegorzem Wacławikiem.

– No i..?

– Prezes PiS nie odpowiedział mi. To prawda, że swój list wysłałem do pana prezesa na adres siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej, ale tylko dlatego, że nie znam adresu prywatnego. Nie wiem oczywiście, czy pan Kaczyński „pobłogosławił” ten sojusz, faktem jest jednak, że po mniej więcej dwóch miesiącach po moim  liście (potwierdzenie odbioru) pakt „lewego”  z „prawym” w powiecie będzińskim został zawarty. I trwa ku satysfakcji obu stron. Ludzie mówią, że jak wybory pójdą po myśli będzińskiego układu, to będzie trwał przez następne lata.

– Nie poróżnią ich wartości? Z jednej strony lewicowe, czy liberalne, a z drugiej konserwatywne jednak? Kampania do samorządów nie poróżni sojuszników?

– Nie jest to w interesie układu. Owszem, pojawią się elementy konkurowania, czy jakiś pozorów walki, bo inaczej nie wypada, ale karty, jak sadzę, zostały rozdane. W myśl zawartego układu „lewy” weźmie miasto Będzin, a „prawy” powiat. Po udanych dla paktu wyborach „lewy” dobierze sobie do rządzenia kogoś od „prawego” (np. na funkcji wiceprezydenta i w prezydium rady) w mieście, a ten mu się zrewanżuje w powiecie. Przećwiczyli to już w Będzinie w kadencji 2010–2014. Musieli być usatysfakcjonowani, skoro w mijającej kadencji powtórzyli ten zabieg w radzie powiatu.

– W jakiś sposób Komitet Rozwoju Zagłębia miał w tym udział?

– No tak. Został dwukrotnie wyautowany w 2014 roku i w 2016 roku z formalnie zawartych koalicji

– Wyautowany z układu?

– Z koalicji. Wyautowany, bo sprzeciwił się układowi. To istotna różnica. Zresztą jest w tym i moja wina.

– To ciekawe…

– Komitet Rozwoju Zagłębia powstał, rozwijał się i trwa w dobrym zdrowiu jako samodzielne, ponadpartyjne stowarzyszenie osób fizycznych. Od ponad dwóch lat jako zarządzający Polskim Klastrem dla Innowacji i Środowiska ma również członków współpracujących. Od blisko osiemnastu lat współdziałamy z każdym podmiotem, który pragnie pracować  na rzecz rozwoju regionu zagłębiowskiego. Wprawdzie od wielu lat mieszkam w Tychach, ale urodziłem się i przez ponad trzydzieści lat mieszkałem w Sosnowcu, a od 1997 roku działam w Zagłębiu Dąbrowskim. Między innymi jako redaktor naczelny lokalnej gazety (miała prywatnego wydawcę), a od 2000 roku w Komitecie Rozwoju Zagłębia, którego jestem współzałożycielem. Nigdy nie wchodziliśmy w żadne lokalne układy.

– A korzystaliście kiedykolwiek z dofinansowań któregoś z samorządów?

– Przez te blisko dwadzieścia  lat (a nawet więcej, licząc działalność gazety) jako KRZ skorzystaliśmy z niewielkich grantów (konkursy samorządowe dla organizacji pozarządowych). Raz (2009 r.) w Sosnowcu (wydawnictwo i seminarium: „Kompleks cmentarzy w Sosnowcu przy ul. Smutnej”) i raz (także w 2009 roku) w  Dąbrowie Górniczej (wydawnictwo i eurokonferencja: Trzeci Wiek – czas spełnienia czy czas rozczarowań?). Nigdy ani z Będzina, ani z powiatu będzińskiego.

– Pięknie, ale miał Pan mówić o swojej winie…  

– Owszem, ale najpierw chciałem podkreślić, że poniekąd z definicji nie interesowały nas żadne układy. Pracowaliśmy oraz tworzyliśmy wiele projektów i przedsięwzięć za swoje. Było to powszechnie wiadome. Jednak ośmielono się nam zaproponować układ w 2014 roku. Powiedziałem rzec z jasna NIE. Potem w 2016 roku moje NIE (tak jak w poprzednim przypadku uzgodnione, rzecz jasna, z zarządem KRZ) usłyszeli kolejni (bo zgłaszali się po kolei)„oferenci”.  A moja wina polega na tym, że kiedy po wyborach samorządowych w 2014 roku w powiecie powstała koalicja PiS– PO– i KRZ, nie trzymałem się konsekwentnie swojego NIE, gdy PiS zaproponował akurat tego swojego kandydata na starostę. Niestety. Okoliczności i powody tej niezwykłej jak na mnie decyzji przywołałem także w osobistym liście do prezesa Prawa i Sprawiedliwości w 2016 roku.  Z zasadniczego wszakże powodu. Najliczniejszy z koalicjantów (7 mandatów radnych) powiedział niemal w przeddzień pierwszej sesji Rady Powiatu, że władze centralne PiS nakazały mu zerwać koalicję, gdyby pozostali jej uczestnicy nie wyrazili zgody na tego właśnie starostę.

Ciąg dalszy nastąpi 14 sierpnia 2018 r.